środa, 15 sierpnia 2018. Imieniny Marii, Napoleona, Stelii

Podziel się:

Podziel się:

Ołowiane kule w celu…

22 lipca na strzelnicy LOK w Lidzbarku Warmińskim odbyły się niecodzienne Strzeleckie Zawody Sportowe z karabinu skałkowego. Na stracie tych ciekawych zawodów stanęli zawodnicy reprezentujący grupy rekonstrukcyjne naszego regionu.

Organizator zawodów KS ALFA Reduta Orneta oraz Klub Strzelecki „Warmiak” zapewnił duże emocje.
Większości „zjadaczy chleba” zawody strzelanie kojarzy się z bronią o znanych nazwach: AK47, Glock, Mosberg, Colt, Mauser…
Jednak podczas zawodów strzelano z karabinów z zapłonie skałkowym. Były to repliki broni jakie używały wojska w XVIII i XIX wieku ( w tym podczas kampanii napoleońskich na terenie Warmii). Niezwykłą atrakcją był oryginalny karabin AN 9 produkcji francuskiej. Pomimo swoich ponad 200 lat w rękach doświadczonego zawodnika pokazał co potrafi.
Zawodnicy strzelali na odległość 25 m co dla niektórych może wydać się dystansem niedużym. Jednak dla broni gładkolufowej, bez przyrządów celowniczych strzelanie możliwe jest metodą po tzw. ”lufie”. I tylko naprawdę ogromne doświadczenie pozwala na trafienie w tarczę o średnicy 50 cm.
Zawodnicy reprezentowali francuski 33 pułk piechoty liniowej oraz rosyjski
4 pułk jegierski. Wśród startujących pojawił się przedstawiciel z Holandii startujący
w barwach 33 ppl. To nadało międzynarodowego „smaku” organizowanym zawodom.
Każdy z zawodników oddawał po 5 strzałów ocenianych i jeden próbny bez ograniczeń czasowych. Impreza prowadzona była zgodnie z przepisami Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego.
Najlepsi zawodnicy otrzymali pamiątkowe medale i dyplomy oraz słowa uznania od kolegów „po fachu”.

Atmosfera zawodów pozwoliła poczuć „zapach” pola bitwy jak i klimat
z tamtych czasów. Dym, huk, świst kuli i masa dymu przesłaniająca widok. To towarzyszyło żołnierzom, którzy w równych szeregach stali naprzeciw siebie
i z odległości kilkudziesięciu kroków oddawali karabinowe salwy . Nie było to 30 czy 50 naraz wystrzelonych kul. Było ich kilka setek. Robiło to masakrę przeważnie wśród pierwszych szeregów. Tu nie było mowy o automatycznym przeładowywaniu broni (jak na współczesnym polu walki) …każdy strzał to określone procedury ładowania. Doświadczony żołnierz z epoki wojen napoleońskich potrafił oddać do 4 strzałów na minutę.

Na zawodach nie zabrakło też kibiców. Pojawili się miłośnicy strzelectwa ze Stanów Zjednoczonych i Anglii, a zawodnikom towarzyszyły rodziny.
Niesamowita przygoda, niezapomniane wrażenia i chęć zorganizowania następnych zawodów. Takie słowa padały wśród zawodników po zakończonych zawodach.
Oczywiście wielkie podziękowania należą się organizacjom i zaangażowanym osobom. Dzięki uprzejmości Klubu „Warmiak” udostępniono strzelnicę. Zawody prowadził sędzia główny Mirosław Kurenda, prowadzący strzelanie Waldemar Olender i sędzia biura obliczeń Dariusz Wojczulanis. Bez ich doświadczenia nie byłoby możliwe organizowanie właśnie takich zawodów. Są one dalszą realizacją projektu ”Strzelecka Orneta – II edycja” współfinansowanej ze środków gminy Orneta. Trzeba nadmienić, że bez propagowania tej atrakcyjnej dziedziny sportu i zaangażowania pasjonatów ciężko byłoby marzyć o wynikach i powiększającej się grupie kadry strzeleckiej Klubu ALFA.I właśnie te niepowtarzalne w swoim klimacie zawody są elementem pomagającym pasjonatom strzelectwa realizować swoje plany.

Wyniki:
1 miejsce – Jan Mantelfel Polska
2 miejsce – Maxim Schmidt Holandia
3 miejsce – Mariusz Gębski Polska

Tekst: Robert Dubaj
Zdjęcia: Kystyna Janusz, Paweł Borzyński
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Robert Dubaj
Oceń artykuł:

(0)